«

»

W kilku słowach

Nazywam się Tomasz Sługocki. Mam 40 lat. W styczniu 2009 roku dowiedziałem się, że odczuwane od wielu miesięcy dolegliwości to sclerosis multiplex – stwardnienie rozsiane. Moja choroba zaczęła się trochę nietypowo, dlatego zdiagnozowano ją dopiero po około roku różnego rodzaju wizyt lekarskich, badań i przypuszczeń. Po kilku pobytach w szpitalu związanych z emisjami choroby tzw. rzutami, nie było już wątpliwości, że mam stwardnienie rozsiane.

Obecnie szybko się męczę, posiadam znaczne niedowłady kończyn, drętwieją mi ręce i nogi, mam problemy z kręgosłupem, równowagą, pojawiającą się przeczulicą skóry. Wykonuję różne czynności nieporadnie, chodzę z laską na niewielkie odległości, coraz częściej jeżdżę na wózku.
Cały czas mocno trzymam się jednak myśli, że choroba to nie wszystko i staram się możliwie normalnie żyć.

W dużej mierze to, że trzymam się w pionie, to zasługa bliskich mi ludzi: Magdy – mojej żony, mojego synka Janka, który jest dla mnie największą motywacją w pokonywaniu własnych słabości, rodziny, przyjaciół, także wielu znajomych. Ludzi, którzy po prostu chcą i na których szczęśliwie mogę liczyć. Mam nadzieję, że inicjatywy różnych Organizacji, PTSR, Stowarzyszeń, w tym Fundacji, w której mam swoje subkonto, pomogą nie tylko w leczeniu, ale też w odnajdywaniu sensu tym, którzy nie mogą liczyć na bliskich. Niby banały, ale uwierzcie mi, że brak tych osób byłby chyba najgorszy.

Liczę również na Was i myślę, że będzie dobrze. Nie możecie mi pomóc tu i teraz, ale jak to się mówi „pieniądze mogą zdziałać cuda”. Cudownego lekarstwa jeszcze nie wymyślono, ale leki, które będę mógł kupić dzięki Wam, naprawdę mogą mi pomóc.
Przede mną jeszcze spory kawałek życia, dzięki Wam może trochę lepszego, mam nadzieję :-)